Obecnie w Polsce większość owoców można już uprawiać metodami ekologicznymi, lecz nadal panuje przekonanie, że sadu wiśniowego nie da się w ten sposób prowadzić.
Pan Tomasz Wielgosz posiadający 50ha gospodarstwo ekologiczne przekonuje, że nic bardziej mylnego. Poprosiliśmy go aby podzielił się z nami swoimi doświadczeniami.
Uprawą ekologiczną roślin zajmujemy się już 9 rok, produkujemy wiśnie i czarną porzeczkę. Początki były trudne i wynikały głównie z braku doświadczenia i wiedzy która w tego rodzaju produkcji jest najważniejsza. Najwięcej czasu zajęło nam sprawdzenie skuteczności dostępnych na rynku środków, zarówno tych w formie produktów jak i całkowicie naturalnych oraz mieszanin – niestety okazało się, że większość jest nieskuteczna.
Obecnie doszliśmy do takiej takiego etapu wiedzy, który pozwala nam bez większego ryzyka chronić nasze uprawy.
W 99% kontrolujemy większość patogenów i szkodników. Jedynym problemem pozostaje choroba, która dotyka głównie ‘Łutówkę’ dlatego podjęliśmy decyzję o usunięciu jej z produkcji i zastąpieniu inną porównywalnie plenną odmianą o wyższej odporności.
Nasze owoce zbieramy kombajnem i kierujemy głównie do przemysłu. Wymogiem przetwórni jest zbiór do skrzynek 15kg.
Mogę zdradzić, że ceny są zdecydowanie wyższe jak przy tradycyjnej produkcji.
Jeśli chodzi o wybór odmian to z mojego doświadczenia jednoznacznie wynika, że większość z nich prawdopodobnie za wyjątkiem ‘Łutówki’, nadaje się do ekologicznej produkcji. Jednak nawet właściciele takich sadów, bez niepotrzebnego ryzyka mogą w 80% prowadzić ją metodami ekologicznymi. Oczywiście takie owoce nie uzyskają certyfikatu ale przełoży się to na znaczne oszczędności oraz pozwoli na wyprodukowanie „owoców bez pozostałości” – ostatnio tak poszukiwanych przez odbiorców.
Bardzo ważną kwestią przy doborze odmiany, oprócz jej odporności na patogeny jest przydatność do zbioru kombajnowego oraz zdrowotność drzew na przestrzeni dziesięcioleci.
Zakładam, że sad powinien wytrzymać ok 30 lat. ‘Łutówka’ szczególne ta zaszczepiona na ‘Antypce’ z mojego doświadczenia wypada tu słabo (chodzi o podatność na srebrzystość liści). Dyskusyjna jest też jej przydatność do zbioru kombajnowego – owoce bez oprysku na dojrzewanie (a taki jest zabroniony w ekologii) raczej niechętnie oddzielają się od ogonków, wydzielając przy tym sporo soku.
Jeśli chodzi o wydajność to oczywiście wiadomo, że najwyższą ma ‘Łutówka’, którą jak wspomniałem, odradzam w ekologii – co więc pozostaje? Odmiany deserowe np. ‘Pandy’ i ‘Groniaste’ nie osiągną zadowalającego plonu ale tu cena zrekompensuje brak wydajności o ile zostaną sprzedane w małych opakowaniach najlepiej w kierunku zachodnim. ‘Debreceni’ jest podobno nieco lepsza ale tu są sprzeczne informacje – my jej nie posiadamy.
Bardzo obiecujące są deserowe odmiany niemieckie ale zbyt mało o nich jeszcze wiemy, zwłaszcza odnośnie możliwości zbioru mechanicznego. Kilka z tych odmian zamierzamy testować.

A co z przemysłem?
Są odmiany zbliżone wydajnością do Łutówki a przy tym możliwe do uprawy w ekologii. Takie odmiany testowaliśmy równolegle do Łutówki i muszę powiedzieć, że wygląda to bardzo obiecująco - od jesieni 2023 r. będziemy dokonywać ich nasadzeń. Zamierzamy wsadzić i prowadzić od początku ekologicznie docelowo ok 15 tys. drzew wiśni. Cały areał będzie nawadniany a każde drzewo otrzyma bambusowa podporę – rozważaliśmy stelaż z drutami ale podczas zbioru kombajnem druty otrząsają owoce z kilku drzew poprzedzających więc porzuciliśmy ten pomysł. Odstępy między drzewami dla większej „przewiewności” zwiększyliśmy do 2m (obecnie mamy 1,5m). Pod drzewami zaplanowaliśmy pas gołej ziemi a chwasty będą niszczone za pomocą maszyny naszej produkcji (Biofactor).
Na bazie doświadczenia założyliśmy firmę doradczo-produkcyjną. Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się więcej na temat ekologii przy uprawie wiśni to gorąco zapraszam do kontaktu www.biofactor.pl
Pozdrawiam wszystkich producentów wiśni i życzę udanego sezonu.
Najnowsze komentarze